»  Predictor

Predictor

Predictor to nazwa serwera, dzięki któremu czytasz teraz tę stronę. Dlaczego "Predictor"? Żeby mieć fajny adres e-mail :)

Przez długi czas korzystałem z dobrodziejstw "darmówek" - miałem darmowe konto pocztowe, konto komunikatora, konto WWW, konto shellowe. Z czasem przestało mi to wystarczać - darmowe konto pocztowe to zgoda na spamowanie, darmowe konto komunikatora to zgoda na spam i inwigilację (kluczowym przykładem jest Google Talk, który nasyła swoje indeksery na linki przesyłane w trakcie rozmowy - wystarczy że jedna ze stron używa GT), darmowe konto WWW to absurdalne limity i zasady (np. wyskakujące reklamy czy ograniczenie wielkości pojedynczego pliku do ok. 1MB), no i brak gwarancji, że to będzie działać. O darmowym koncie shellowym w ogóle nie ma co mówić. Potrzebowałem czegoś dopasowanego do mnie, a że było mnie stać...

Na dzień dzisiejszy Predictor to maszyna wirtualna "żyjąca" wewnątrz fizycznego serwera w poznańskiej serwerowni, pod kontrolą systemu CentOS 6 - co nie zabrania jej żyć całkiem sprawnie i już przeżyć kilka DDoSów, w tym słynne (z wielkiej akcji marketingowej pewnej firmy "z branży") DNS Amplification. W jednym miejscu zebrałem serwer WWW który serwuje m. in. stronę projektu Hellcore Mailer, serwer Jabber (który zapewnia mi natychmiastową łączność z innymi), serwer pocztowy i czasami pełni inne funkcje, np. serwer TeamSpeak, czy serwer Left 4 Dead.

Prowadzenie własnego serwera wymaga sporo czasu, wiedzy i cierpliwości, ale zapewnia możliwości, jakich nie dostarczy żaden hosting, bez względu na opcje. Natychmiastowy dostęp do logów czy możliwość "podsłuchiwania" łącza umożliwia wykrycie zagrożeń zanim staną się realnymi problemami (skanowanie portów, skanowanie luk), a dostęp do systemowego firewalla umożliwia zablokowanie ruchu od problematycznych jednostek. Nieograniczony dostęp do konfiguracji umożliwia włączanie opcji czasami nie obsługiwanych (np. prekompresja zasobów tak, by serwer przesyłał tyle danych co z włączoną kompresją, ale zużywał tyle mocy procesora, co bez kompresji), można też od razu łatać oprogramowanie zamiast czekać, aż administrator się za to zabierze. Innymi słowy - mam pełną władzę. I to jest najfajniejsze.